Lataj i odkrywaj – część 1

Opowiem Wam historię.

Widziałem w tym roku w górach gościa na nartach. przypiętego do paralotni. Pomyślałem, że fajnie, my tu śmigamy całkiem konkretnie, łamiąc kolejne rekordy prędkości, ale on cholera i tak chwilowo ma fajniej. Kumpel, z którym akurat harataliśmy alpejskie stoki znał temat i podparł mnie wiedzą. O zbyt wielu rzeczach w życiu marzę, aby nie znać uczucia marzenia odłożonego za szybę, w sferę pomiędzy „kiedyś” a „fajnie by było”, na szczęście półkę wyżej od „to nie dla mnie” i „nie dałbym rady”.

Czasem obserwujemy jak inni robią niesamowite rzeczy i Read More

Reklamy

Z zachodu ukraińskimi do Bangkoku

Wróciłem z prawie trzytygodniowego tournée po Tajlandii i od tygodnia zastanawiam się czy jestem w stanie powiedzieć cokolwiek mądrego? Trochę odebrało mi mowę, jednak, jak mawiali dziennikarze sportowi urodzeni w latach 50’, z dziennikarskiego obowiązku, wycisnę ile się da. No dobra, żartowałem. Kilka spraw aż ciśnie się na usta, papier i ekran. Stawiam, że jeszcze będziecie mnie błagać, żebym wykonał jakiś kolejny duży trip i skończył z tymi odniesieniami do wycieczki po Indochinach. Jak tylko się urlopu nazbiera, obiecuję uczynić to niezwłocznie. Korzystając, zatem z chwilowego braku dystansu do odruchowych porównań Polska vs kraj-z-którego-wróciłem –  kilka słów, jak najbardziej na poważnie.