Wiesz, że uroda może krzywdzić? 

Musisz być miły dla dziewczyn, dawać im kwiaty, prawić komplementy. Nie pij na imprezach, najlepsze plony zbierają nad ranem najtrzeźwiejsi. Porady wąsatego stryjka Staszka. No, ale co ma bratankowi powiedzieć? Z drugiej strony, gdy facet widzi piękną kobietę to jakimś cudem natura podpowiada mu, że powinien jej o tym powiedzieć, skomplementować. Tyle, że ładna dziewczyna jest ładna od 13. roku życia. Słyszy to na każdym kroku. Od Wujka, ciotki, ojca, który na dodatek jest z tego wyjątkowo dumny. Na tym etapie jest co najwyżej częściej ciągana przez rówieśników za włosy, jednak gdzieś tam w połowie gimnazjum czy na koniec podstawówki orientuje się, że ściąga znacznie więcej uwagi niż jej koleżanki. Nie rozumie jeszcze wtedy, o którą część ciała dokładnie chodzi, więc na wszelki wypadek zaczyna dbać o odpowiednie podkreślenie wszystkich podejrzanych o właściwości magnetyczne albo odblaskowe. Zaczyna się więc wyróżniać jeszcze mocniej, powiększając przepaść między nią, a innymi dziewczynami w zbliżonym roczniku. Dobrze doinwestowany Mitsubishi Lancer jeszcze mocniej dystansuje beżowego Fiata Punto. Nikt nie zwraca uwagi na wnętrze, wyposażenie czy wersję –  mija cię czerwone mitsu, odwracasz głowę. Mija cię polaj, zatykasz nos, zamykasz oczy, a uszy generują ci w głowie obraz odkurzacza, ewentualnie fabryki na Żeraniu.

Lancera każdy chce mieć w swojej flocie, na swoim parkingu. Każdy pragnie móc nim choćby czasem pojeździć, a w najgorszym wypadku chociaż na niego dłużej popatrzeć. „Punciakiem” jeździ się od punktu A do punktu B. Nikt nie spala nim grama paliwa ponad normę wymuszoną przez event zwany życiem. To jest właśnie druga różnica. Dziewczyny bez błyskającej urody muszą sobie w życiu wszystko wywalczyć, wychodzić, udowodnić, a nawet udowadniać. W sumie, gdyby mi powiedzieli „ej, stary chodź z nami, nie przejmuj się, że nie wiesz połowy tego, co my ani tym, że nie byłeś nigdy nawet na Wikipedii, a do tego ogarniasz mózgiem ćwierć tego, co reszta z nas. Ważne żebyś był obecny, bo to dobrze wygląda” – pewnie też kontynuowałbym inwestowanie w wygląd, a kartę biblioteczną przehandlowałbym za depilator.

A jakby tego było mało, mężczyźni zderzają się z tak zwanym efektem aureoli. Polega on na tym, że idealizujemy w swoich głowach piękne dziewczyny na prostej zasadzie „skoro jest idealna fizycznie, to musi być też mądra, bystra i doskonała w innych względach”. Wygrywają mężczyźni potrafiący traktować piękne kobiety na równi z tymi mniej urodziwymi. Ewentualnie traktują te ładniejsze odrobinę gorzej. Tak dla zasady, dla podkreślenia właściwego podejścia. Z tym, że taką 8+ (akademicka skala jest taka nudna) „sprawiedliwie” potraktuje jeden na dwudziestu, a 9,5+ na dziewięćdziesięciu dziewięciu pewnie jeden. I tu wkraczamy na klatkę schodową.

Grażyna.

Nietypowe imię dla modelki w naszych czasach. Pozostałe aktywa miał jednak na miejscu, więc udało się. Kariera w TV, trochę czasu na planach filmowych, role w reklamówkach, twarz na billboardach. Była na tyle rozchwytywana, że nawet nie musiała się specjalnie puszczać w tym ciężkim biznesie. Miała zwyczaj trzymać facetów na dystans przez symboliczne piętnaście pierwszych randek – lubiła być nagrodą za wytrwałość. Jedni za tym szaleli, inni orientowali się o co kaman wystarczająco szybko by dać nogę nie notując odczuwalnych strat. Grażyna, z kązdym rokiem traciła swoje ponętne kształty, jeszcze długo robiła wrażenie na pewnej grupie mężczyzn, amatorów jej stylu i urody. Nieustające powodzenia nie skłaniało do refleksji na sobą, choć relacje z mężczyznami były coraz krótsze.

kaboompics.com_Closeup of a young woman applying perfume

Andrzej Iwan, taki piłkarz z Krakowa, dobry w latach 70’ i 80’, ponoć szybki jak pies, w swojej dramatycznej książce „Spalony” powala w wielu momentach, ale w jednym szczególnie, przynajmniej mnie: „Nikt nam nie powiedział, że kariera się kiedyś skończy i że w pewnym momencie po prostu przestaniemy zarabiać”. Grażyna podobnie czuła się oszukana przez życie na etapie trzydziestki, gdy kolejny absztyfikant, któremu na trzeciej randce nie dała się pocałować, po prostu więcej się nie odezwał.

Mariolka, lat 24.

Szprycha, jakich mało. Cycki z tych smutniejszych, ale do reszty naprawdę ciężko się przeczepić. Zdrowe geny, z kategorii tych, z którymi przez pierwsze ćwierćwiecze można jeść, na co tylko ma się ochotę, omijać przy tym fitness, nie tracąc nawet pół punktu w skali, jak zawsze od 1 do 10. Mariolka była do tego wygadana w taki sposób, że nawet uszy specjalnie nie puchły. Przynajmniej przez dwa pierwsze kwadranse. Zdradzając swojego, ku jej własnemu zdziwieniu średniego, faceta trafiła w nieco wyższe niż zwykle sfery, miała nawet odwagę wyprowadzić się do koleżanki. Spróbowała awansu społecznego, bo kto by nie spróbował z taką urodą. O mózg nikt wcześniej specjalnie nie pytał, zagrożenie na papierze istniało więc żadne. Tam wyżej spodobało jej się od razu, pomyślała, że szybko zacznie dupą rozdawać karty w nowym towarzystwie. Stare brydżowe porzekadło mówi „dupą szczęścia nie szukaj”, no ale gdzie Brydż, a gdzie Makao. Tam walet żąda dam, a liczyć trzeba umieć w skrajnych wypadkach do siedmiu. Dupa szczęścia nie znalazła, bo w nowych progach o mózg jednak zapytali. Na szczęście pracę miała niesamowicie ambitną, taką wiecie, za dwa sto. Na szczęście dla tego średniego faceta, do którego przygarnęła się z powrotem szybciutko, z braku szacunku do relacji z nim, no i nie ukrywajmy, trochę też z przyczyn ekonomicznych.

Bożena.

Nie dość, że piękna to jeszcze cycata i ambitna. Miała pomysł na emigrację z zaściankowej Polski i do tego sukcesy na licencjacie. Okoliczności tych sukcesów nie zna nikt, chociaż w sumie wszyscy znamy poziom wyższego kształcenia nad Wisłą oraz częstotliwość, z jaką doktoranci mają okazję obcować z dziewczynami 8,5+. 8,5 w tym wypadku tylko za wzrost, a tak to sporo powyżej 9. Bożenę mężczyźni po prostu kochali. Jedni przelotnie, inni platonicznie, pozostali prawdopodobnie do szaleństwa. Obojętnością potrafiła obdarzyć ją tylko kolejka po bilety na premierę Gwiezdnych Wojen tudzież po darmowy sequel Diablo. Bożena nie puszczała się w ogóle, bo stosowała zasadę „nie dla psa kiełbasa”, jednak bzykał ją pewien dużo starszy latino. Pracował w korpo, wielki świat i te sprawy, no i ten zagraniczny paszport – Bożena klękała przed nim bez zmrużenia oka. Latino był tym, czym pragnęła zostać. Miał ją w dupie, a ona do niego słabość. Gdy mu się znudziła, pojawił się drugi, nacji tej samej lub zbliżonej. Nawciskał jej jaka to nie jest mądra, a ona nie miała podstaw by nie dać wiary? Pal licho, że nie rozumiała dowcipu innego niż o policjantach, a rozmowa na poziomie abstrakcyjnym kojarzyła jej się bardziej z habilitacją niż miłym spędzaniem czasu. Bożena magisterkę obroniła na bardzo dobry – gdy na obronie jest miło, to innych ocen dawać po prostu nie wypada. Tak naprawdę dopiero po studiach pierwszy raz na poważnie została zapytana o to, co ma w głowie. Stało się to mniej więcej wtedy, kiedy grawitacja na poważnie zabrała się za jej biust.

*  *  *

Żeby dziewczynom nie było tak zupełnie przykro – faceci też bywają skrzywdzeni przez urodę. Taki przystojny macho, który nie ma nic mózgu. Każdy kiedyś takiego widział. Jak nie w zoo to na siłowni. Stoi i wygląda, a jak pozwoli się przebrać i kawałek się przespaceruje to jeszcze mu za to zapłacą. Tyle, że faceta w opisywanej materii trudniej skrzywdzić, bo jednak to nie dziewczyny biegają za facetami, więc w męskim świecie siłą rzeczy jest znacznie mniej gratisów. Dodatkowo, kobiety nie dobierają mężczyzn pod względem atrakcyjności fizycznej. Jak na moje oko – w ogóle. No może poza kręgami, które popędzane są przez wyjątkowo niskie instynkty.

Najwięcej szczęścia mają dziewczyny, które urodę wykształcają późno. Gdy już otoczenie nie jest w stanie  zaszczepić im impotencji umysłowej. Oczywiście, skrzywdzić trzeba się dać, jednak człowiek to istota jednak krótkowzroczna, z natury wygodna, o lenistwie mózgu nie wspominając. Postrzeganie dziewczyn przez pryzmat ich urody jest szkodliwe obustronnie. Bo rzeczywistość zaskakuje je na pewnym etapie niczym zima drogowców. Z kolei niejeden facet przejechał się na tym, że był w stanie dosłownie zamknąć uszy, zacisnąć zęby, przetrwać serenadę głupot i przełknąć bez popijania dwa steki bzdur w imię dobrania się do bielizny dziewiątki, która akurat zdecydowała się do niego przemówić. Nie pierwszy raz wychodzi na to, że to, co podpowiada natura i intuicja, jest ogólnie rzecz ujmując, źle.

Tytuł celowo wybrałem sensacyjny żeby przyciągnąć uwagę, ale zrezygnowałem za to z cycków na zdjęciu przewodnim. A w sumie szkoda, bo ładne były. Imiona bohaterek zmieniono, choć jeśli nadal występuje jakakolwiek zbieżność zdarzeń lub postaci, to jedynie przypadkowa.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s